Model „Free to play”

Większość gier online – zwłaszcza takich gdzie serwery mają utrzymać dużą ilość graczy naraz (popularnie zwanych mmo – od angielskiego massive multiplayer online) borykają się z problemem utrzymania stałego źródła dochodów. W przypadku „zwykłych” gier zysk liczy się od liczby sprzedanych kopii ale tam nie trzeba brać pod uwagę kosztów związanych np. z opłaceniem serwerów. Większość developerów podchodzi do tego w dość przewidywalny sposób – poza ceną samej gry nakładając opłatę abonamentową za dostęp do serwerów i w przypadku gdy firmy dbają o swoich klientów jednej stronie przynosi to zysk a drugiej naprawdę duże zadowolenie (przykładem może być World of Warcraft amerykańskiego Blizzarda).
Jednak pojawienie się takich tytułów jak League of Legends studia Riot Games czy Lord of the Rings Online firmy Turbine (co ciekawe Turbine należy do konsorcjum Vivendi – tego samego, które jest właścicielem grupy ITI w skład, której wchodzi telewizja TVN) zmieniło zupełnie podejście do grania online – okazuje się, że nie musimy co miesiąc kupować dostępu do serwera, zamiast tego wprowadzono system mikropłatności.
System ten polega na kupowaniu opcjonalnych dodatków takich, które nie są wymagane do samego procesu grania – w przypadku LoL są to skórki do postaci kupowanych za punkty zdobywane podczas grania (co jest obecnie najbardziej elastycznym systemem free to play na rynku gier komputerowych). Innym rozwiązaniem jest to proponowane prze Lotro, gdzie kupuje się uniwersalną walutę za którą nabywa się komponenty gry kawałek po kawałku, oczywiście dano możliwość kupienia „pełnej” wersji i utrzymywania abonamentowego konta vip. Wbrew złośliwym opiniom graczy wprowadzenie modelu płatności free to play nie jest dowodem nieporadności wydawcy – lecz jedynie rozszerzeniem wachlarza możliwości pozyskania nowych graczy.

Najlepszy darmowy antywirus

Na rynku jest wiele dostępnych antywirusów, jednak za te najlepsze trzeba zapłacić czasami spore (jak na polskie warunki) pieniądze. Oczywiście w Internecie znaleźć można wiele darmowych antywirusów, jednak wiele z nich jest niskiej jak na takie oprogramowanie jakości. Przeprowadzono wiele testów – który antywirus jest najlepszy i okazuje się, że nie ma czegoś takiego. Wszystkie programy antywirusowe opierają swoje działanie na bibliotekach definicji szkodliwych kodów. Spora ich część ma wykrywalność wirusów bliską 99%, a skoro wszystkie to jak znaleźć odpowiedni dla siebie program?
Ważne jest by określić czego potrzebujemy – czy dobrego skanera antywirusowego, a może ochrony w czasie rzeczywistym albo dobrego firewall`a lub piaskownicy (wydzielonego przestrzeni testowej dla podejrzanych plików). Biorąc pod uwagę te kryteria można stwierdzić, że najlepszym antywirusem jest avast! Home edition. Posiada tryb ochrony rzeczywistej, ochronę anty-spyware i anty-malware, jedyną jego wadą jest pewna nadwrażliwość (czasami wykrywa więcej zagrożeń niż jest ich w rzeczywistości).
Należy pamiętać jednak, że nawet najdroższy i najlepszy pakiet antywirusowy, całkowicie nie zabezpieczy naszego komputera. Jednak przy odrobinie ostrożności nawet darmowy antywirus będzie starczył na tyle długo by dobrze utrzymać higienę i bezpieczeństwo pracy na naszym komputerze i móc spokojnie spać nie martwiąc się o nasze dane.

Komputer z Debianem na lata

Problemem nowoczesnego sprzętu komputerowego jest jego mała trwałość. Pomijając już marną jakość samego sprzętu (obliczonego na wytrzymanie około 3 lat), jednak każdy kto używał Windows`a świadom jest faktu, że nie można utrzymać higieny systemu zbyt długo. Czy to przez błędne założenia programistów czy przez słabą jakość wykonania jesteśmy zmuszeni od czasu do czasu sformatować dysk i żmudnie instalować system od nowa.
Dla ludzi którzy są zmęczeni takim stanem rzeczy jest alternatywa – Debian. Jest to projekt oparty na licencji GNU/Linux, jego początki sięgają 1993 roku gdy Ian Murdock postanowił ogłosić manifest Debiana zakładający ze system zawierał będzie zawsze najbardziej aktualne oprogramowanie. Projekt nie odnotował początkowo znaczących sukcesów, jednak opierając się na idei wolnego oprogramowania nie przestawał się rozwijać. W 2002 roku wydano wersję 3.0 Woody działająca na 11 różnych architekturach sprzętowych, posiadającą 8500 różnych pakietów i ponad 900 developerów.
Najnowszą stabilną wersją systemu jest ta wydana w 2011 – Squeeze oferująca ponad 36000 gotowych pakietów. System ten jest (całkowicie zasłużenie) uznawany za jeden z najstabilniejszych i pewnych, przy czym jego nowe komponenty są cały czas opracowywane. Kolejnym atutem Debiana jest jego cena, a właściwie jej brak. Trzeba jednak wykazać się pewnych umiejętnościami w używaniu go, więc jest przeznaczony jedynie dla zaawansowanych użytkowników komputerów.

Ubuntu – system dla wszystkich

Słowo ubuntu pochodzi z afryki i oznacza „człowieczeństwo dla wszystkich”. Nic dziwnego, że taką nazwę nadano systemowi operacyjnemu, który z założenia miał być otwarty i całkowicie darmowy (według filozofii Open). Rozwojem i utrzymywaniem zajmuje się firma Canonical Ltd. System ten ma znamiona podobieństwa do Unixa, opracowany na jądrze Linux (o licencji GNU). Jest to modyfikacja Debiana (wersji Sid) przeznaczona do codziennego użytku. System korzysta ze środowiska graficznego GNOME z nakładką Unity, choć można nadal znaleźć wersję z innymi środowiskami graficznymi np. Kubuntu
Projekt Ubuntu, którego celem było wykorzystanie jedynie wolnego oprogramowania (różnica pomiędzy otwartym, a wolnym oprogramowaniem jest czysto ideologiczna – chodzi o to że zwolennicy idei wolnego oprogramowania odrzucają możliwość zysku płynącego ze sprzedaży kopii oprogramowania), powstał w 2004 roku (pod nazwą no-name-yet.com) jako tymczasowe wydanie Debiana. Wydawany był (i nadal jest) w cyklu pół rocznym, popularnością zdecydowanie wyprzedzając Debiana i Fedorę.
W wersji 11.10 Canonical w pełni zmieniło środowisko graficzne – zrezygnowano z korzystania z przestarzałego GNOME i połączono je z Unity (początkowo opracowywanego z przeznaczeniem na netbooki, wykorzystującego w pełni ekrany panoramiczne w tych urządzeniach) wcześniej stosowanym jedynie jako nakładka. Canonical planuje wejść ze swoimi produktami na rynek smartfonów i tabletów.

Gry – nowości 2013

Gry komputerowe, to poza systemami operacyjnymi, najbardziej dochodowa gałąź rynku komputerowego – nic dziwnego, przecież dobra rozrywka warta jest każdej ceny w naszym rozszalałym świecie. Wszyscy ci, którzy domowe zacisze i komputer przedkładają ponad plażę, spływy kajakowe czy inne formy aktywnego wypoczynku, znajdą tu małe zestawienie co nowego może nas czekać w 2013 roku:
– StarCraft 2: Heart of the Swarm; gra której nie trzeba przedstawiać, rozmowa o sequelu legendarnego RTS-a produkcji Blizzard to temat rzeka, nie mogą więc dziwić kontrowersje wokół tej gry (głównie chodzi tu o premierę i cenę DLC)
– Arma 3; kolejna odsłona legendarnego już shootera bardzo wiernie odwzorowującego realia pola bitwy; wokół studia narosło wiele kontrowersji (obejmujących między innymi oskarżenie o szpiegostwo), miejmy nadzieje ze nie odbiją się one na jakości ich gry
– Crysis 3; wokół pierwszej części tej serii było naprawdę głośno, producenci zaserwowali nam rozrywkę trzymającą na przyzwoitym poziomie (dość płaska strona fabularna a sama gra nie sprawiała dużo trudności), za to grafika zapierała dech w piersiach, pozostałe tytuły z tej serii można opisać podobnie, zobaczymy czy 3 część przełamie schemat
– Tomb Rider; gra ta jest próbą reanimacji serii bardzo udanych tytułów, według zapowiedzi ma ona być zwrotem w serii, zobaczymy czy zmiana konwencji wyjdzie Larze na dobre
– Metro: Last Light; bardzo znana i udana (ze względu na genialny, przygniatający i pełen zagrożenia klimat gra rosyjskiego 4A Games, DLC ma być bezpośrednią kontynuacją poprzedniczki wprowadzającą pewne zmiany w post-apokaliptycznym świecie moskiewskiego metra.

Minecraft – kwadratowa masakra?

Któż nie słyszał o Minecraft? Dla jednych jest to objawienie i najwyższa forma inteligentnej rozrywki, innych odpycha oparta na sześciennych kubach grafika. Prawda o niej, jak zwykle zresztą, leży gdzieś pośrodku. Gra stworzona została przez szwedzkiego programistę zapaleńca Marcusa Perssona (pierwszą swoją grę – tekstową przygodówkę stworzył w wieku 8 lat). Za pieniądze zarobione ze sprzedaży Marcus założył Mojang AB – firmę która zajmuje się dystrybucją i rozwojem Minecraft.
Gra napisana w Javie i wydana w 2011 roku (wersje alfa w 2009r a beta w 2010r) cechowały całkowita otwartość i niesamowita wręcz grywalność. Rozgrywkę prowadzić można w 4 trybach:
– creative; najbardziej ze wszystkich otwartą, gracz dysponuje nieograniczonymi zasobami a jego postać może latać, gracz ginie tylko wtedy gdy wpadnie „w otchłań” poza światem gry
– survival; gracz musi samemu zatroszczyć się o przeżycie swojej postaci, zdobyć jedzenie, chronić się przed potworami itp. po śmierci postać odradza się w punkcie początkowym
– hardcore; zasady są identyczne jak w przypadku trybu survival, jednak postać nie odradza się
– adventure; gracz ma ograniczoną możliwość budowania może za to postać może wchodzić w interakcję z otoczeniem np. rozmawiać z npc.
Dziwić może że w epoce gier wyglądających często znacznie lepiej niż starsze kino, Minecraft ze swoją kwadratową sprowadzoną do sześcianów grafiką, uproszczoną fizyka (vel latające domu, utrzymywane chyba tylko wiarą ich twórców) i kompletnym brakiem fabuły może odnieść sukces. A jednak przy całej swojej prostocie gra potrafi tak oczarować, że spędzimy przy niej naprawdę długie godziny.

ACTA – internetowy szpieg czy policjant?

Internet oferuje dziś nieograniczone możliwości – dzięki sieci powstaje, działa i upada wiele firm nie zawsze bezpośrednio związanych z rynkiem sieciowym. Daje on też wiele możliwości działań nie koniecznie zgodnych z prawem. Jednym z takich działań jest piractwo – według definicji piractwem medialnym nazywamy działanie polegające na nielegalnym kopiowaniu własności intelektualnej i późniejszym posługiwaniu się nią bez zgody autora lub właściciela. Proceder ten spędza sen z powiek wielu ludziom, przy czym jest na tyle powszechny że w praktyce niemożliwy do zwalczenia. Definicja piractwa zmieniała się z biegiem czasu (wraz z ewolucją sieci) i nawet ta przytoczona wyżej może okazać się kiedyś nieaktualna.
Głównym problemem jest tu zdefiniowanie własności intelektualnej. Jest to temat bardzo kontrowersyjny w epoce gdy pliki są łatwo dostępne dla każdego. Ludzie tak bardzo przyzwyczaili się do wolnego dostępu do kultury że każda próba usankcjonowania czy choćby usystematyzowania tego zjawiska spotyka się z ostrym odzewem społecznym. Jest to kwestia trudna ze względu na konstytucyjne prawo do wolności myśli i wypowiedzi, która jest często nadużywana i doprowadza do takich sytuacji gdzie twórcy tracą podstawowy środek utrzymania. Piractwo ma też inną stronę – niesamowitą popularyzację nieodpłatnej kultury, która nie koniecznie musi prowadzić do okradania twórców a czasami nawet daje możliwość półdarmowej promocji.
Swego rodzaju zwieńczeniem tych sporów była awantura, która wybuchła wokół porozumienia ACTA. Obrońcy tego porozumienia działali mając na celu dobro twórców, a jej przeciwnicy bronili wolności słowa. Jedni widać zapomnieli o tym że obecny system praw własności służy przede wszystkim bogatym korporacjom, które mają reprezentować autorów, natomiast druga strona zapomniała, że samo porozumienie to jedynie ujednolicenie i kodyfikacja istniejących już narzędzi prawnych. Przecież nie od dziś wiadomo że każdy nasz ruch sieciowy jest śledzony i zapisywany.

Itunes, prawo własności i kultura

Rynek komputerowy zawdzięcza sporo firmie Apple Inc. Jest to amerykański producent oprogramowania uznawanego za jedno z najlepszych na świecie. Jednak nie tylko Apple OS jest jedynym ich produktem wartym zapamiętania. iPhone dzięki któremu weszliśmy w erę wielofunkcyjnych telefonów komórkowych z panelami dotykowymi zwanych dziś smartfonami, czy iPod który okazał się rewolucją nie tylko ze względu na jakość samego urządzenia (uznawanego za najlepszy przenośny odtwarzacz muzyki na świecie), ale również przez wprowadzenie oprogramowania do niego – iTunes, a zwłaszcza iTunes Store.
iTunes Store okazało się przełomem na rynku muzycznym – jest to sklep internetowy dzięki któremu możemy odsłuchać i za drobną opłatą pobrać pojedynczy utwór muzyczny. Wprowadzenie takiej formuły okazało się szokiem dla skostniałego rynku muzyki – a to przez sposób w jaki działał iTunes, całkowicie pominięto wydawców i tłocznie płyt CD. Jak dotąd początkujący (lub mniej zasobny) musiał podpisać umowę z jakąś wytwórnią – najczęściej zrzekając się na jej rzecz części zysków, utwory zostały nagrywane, promowane i dystrybuowane etc.
Według formuły iTunes teraz by wypromować swoją muzykę autor musi ją jedynie nagrać (często wystarczy do tego komputer i trochę sprzętu muzycznego) i przesłać na serwer iTunes – tam dzieje się reszta: ludzie odsłuchują utwór (promocja), potem płacąc małą sumę ściągają go na swój odtwarzacz (dystrybucja). Autor dostaje pieniądze płacąc ustaloną wcześniej sumę Apple. Całkowitą nowością jest to że zamiast całej płyty (czy singla) można kupić pojedynczy utwór. Pełne implementacje zjawiska jakim jest iTunes na samą kulturę nie zostały jeszcze w pełni rozpoznane czy wykorzystane jednak biorąc pod uwagę fakt że stary model z prawami autorskimi i wytwórcami powoli odchodzi do lamusa możemy, w niedługim czasie, spodziewać się zmian.

Bezpieczeństwo i higiena sieciowa

Bezpieczeństwo to chyba najważniejsza rzecz na świecie. Od epoki kamienia wszelkie działania człowieka służyły jego poprawie – od łączenia się w koczownicze grupy, wynalezienia uprawy roli stworzenia miast, do wykształcenia się nowoczesnej cywilizacji. Przy czym rozwiązując jedne problemy (np. łącząc się w grupy dla poprawienia bezpieczeństwa od dzikich zwierząt ułatwiając w ten sposób zdobywanie pożywienia) okazywało się że nasze akcje rodzą sytuacje całkiem nową, która może wymagać kolejnych rozwiązań. I prawo to nie zmieniło się ani o literę mimo że minęło tyle czasu.
W dzisiejszym świecie, zdominowanym przez ludzi, bezpieczeństwo często równoznaczne jest z utrzymaniem prywatności – jeśli nie będą o tobie wiedzieć to nie staniesz się celem ataku. Tak w wielkim skrócie wygląda podstawa zasada prywatności w Internecie. Jednak nawet najbardziej doświadczony informatyk, poddając się paranoicznej ostrożności nie jest w stanie całkowicie ochronić się przed atakiem.
Jednak normalny użytkownik sieci nie powinien obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Musimy pamiętać jednak o fakcie, że to co dzieje się w sieci zostanie w niej na bardzo długi czas lub nawet na zawsze. Wszystkie nasze działania zostawiają trwały ślad – zdjęcia czy wiadomości na Facebooku, treść i zawartość maili czy innego rodzaju wiadomości, a czasami nawet to gdzie się poruszamy można wyśledzić za jej pomocą (w przypadku gdy posiadamy telefon z GPRS).

Darmowa poczta internetowa

Internet stał się czymś tak wszechobecnym i oczywistym że większość ludzi nie wyobraża sobie już życia bez niego – i nie jest tu mowa tylko o nastolatkach nie potrafiących wyobrazić sobie dnia bez Facebook`a. Sieć oferuje praktycznie nieograniczone możliwości – od zakupów poprzez prace czy globalny terroryzm.
Jednak najbardziej znaczącą cechą Internetu jest możliwość szybkiej i bezproblemowej komunikacji (porównywalnej jedynie do wynalezienia telegrafu, radia czy telefonu), teraz możliwe jest posiadanie znajomych w Australii czy Ameryce i to bez czekania na tradycyjną pocztę. Wszystko to dzięki komunikatorom internetowym takim jak Skype, jednak niezmiennie ważną rolę odgrywa poczta e-mail.
Wiele serwisów oferuje możliwość założenia darmowego konta pocztowego, wystarczy podać jedynie podstawowe dane i stajemy się współposiadaczami skrzynki mailowej. Jednak sieć rządzi się nieco innymi prawami niż świat który widzimy za oknem i musimy o tym pamiętać.
Pierwsza i najważniejsza zasada o której musimy pamiętać brzmi: „wszystko co wysyłasz czy robisz w sieci zostawia trwały ślad”. O ile dawniej by poznać treść poczty trzeba było popełnić przestępstwo jakim jest otwarcie koperty tak teraz serwisy pocztowe (np. Google czy Facebook) nagminnie łamie naszą prywatność – fakt którego większość ludzi nie jest lub nie chce być świadoma. Jest to coś czego po prostu nie da się uniknąć zwłaszcza gdy zależy nam na oferowanej usłudze a więc po prostu musimy pamiętać o tym, że Internet jest największą przestrzenią publiczną na świecie, a my powinniśmy pilnować się co w niej robimy czy mówimy.